wtorek, 22 maja 2012
Wakacje niby...?
Pojechać tam? To nie tak, że ich nie lubię. Kocham ich. Ale mama... nie mam pieniędzy. No i chciałam dziś załatwić ten Egipt z Nim. Nie chce mi się pić. Nie chce mi się spać w jakimś brudzie. Nie mam śpiwora. Nie mam transportu stamtąd jutro. Jechać czy nie? To jest takie beznadziejne, te moje niezdecydowanie w każdej możliwej sytuacji. To może być ostatni raz, kiedy widzę ich w takim składzie. Z drugiej strony... mama jest wkurzona, pójdzie na to kupa forsy i nadal nie wiem, jak mam stamtąd wrócić, a chce jak najwcześniej... Głupi brak samochodu. Nie wiem. Jak zawsze.
poniedziałek, 21 maja 2012
Mother
Jak to jest z tymi matkami? Tak, tak, chcą dla nas jak najlepiej i tak dalej. Patrząc jednak na moją mam czasem wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. To znaczy, oczywiście, zawsze chce dla mniej jak najlepiej - chce, żebym była bezpieczna, żeby nie działa mi się krzywda, żeby nic mnie nie bolało, żebym zdrowa była. Ale... dlaczego jej zdaniem najbardziej szczęśliwa jestem siedząc w domu?! Dlaczego zawsze ma niezadowoloną minę jak wychodzę gdzieś?! Dlaczego nie lubi moich znajomych, mimo że nic o nich nie wie?! Okej, wróciłam kilka razy pijana do domu. KILKA. Miałam wtedy ponad 18 lat, więc w czym problem? Ona nie rozumie, dlaczego chce chodzić na imprezy, albo po prostu wychodzić z domu posiedzieć gdzieś ze znajomymi. Ona nie wie. Zastanawiam się czasami, czy była kiedykolwiek młoda? Nie mam siły czasem użerać się z nią, więc odmawiam znajomym, żeby tylko nie musieć widzieć jej niezadowolonej miny, kiedy mówię jej, że wychodzę. To straszne. Czasem jestem taka bezsilna. Ona jest dla mnie obcą osobą. Czekam tylko na studia i na uwolnienie się od niej.
niedziela, 20 maja 2012
Bezsenność
Jak to się często zdarza - dziś również nie śpię. Po prostu czekam na niego. Na to, aż pojawi się na skypie. Oczy mi się kleją, ale czekam...
sobota, 19 maja 2012
Tonight we are young?
To nie jest tak, że te studia są złe. Są bardzo dobre. Boję się, że sobie nie poradzę, że będę daleko od znajomych, przyjaciół, że zawale rok. Nie umiem angielskiego zbyt dobrze... studiowanie w tym języku, tak daleko od domu, od przyjaciół to dla mnie abstrakcja. Ale... Jest też on. Nie mam pojęcia, co robić.
I nie czuję się wcale młoda.
Koniec i początek.
Ja. Zwykła dziewczyna. Nie umiem zakładać blogów. Po prostu od dłuższego czasu potrzebowałam miejsca, w którym będę mogła pisać, wyrażać siebie, swoje emocje. Nieważne, czy będzie to ktoś czytał czy nie. Mam nadzieję pozostać anonimową. Właśnie zdałam maturę i w przypływie wolnego czasu dostrzegłam okazję do spróbowania właśnie tego, co robię teraz... Założyłam bloga. Jestem na rozstaju. Nie wiem gdzie będę za miesiąc, gdzie będę za trzy miesiące. Nie wiem kim jestem, zgubiłam się trochę. To był ciężki rok. Związek na odległość - ciężka sprawa. Dużo bólu i wątpliwości. Już za tydzień mam zakończyć swój związek na odległość, ma być znowu tak jak kiedyś. Ale czy będzie? Czy naprawdę nic w nas się nie zmieniło przez ten rok? Dużo pytań i żadnych odpowiedzi. Żyje z dnia na dzień, wszystko jest dla mnie niespodzianką. Popełniam dużo błędów. Nie wiem, co dla mnie dobre. Nie chce zmarnować sobie życia... Polecieć tam czy nie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)